BLOG

Subskrybuj kanał blogu

KatalogiWpisAchronologicznyTematycznyPoczytnościPopularnościOcen

Dobre strony złego postępowania

czwartek, 19 sierpnia 2010
Tematyka: błędy, dobro, kradzież, ludzie, oszustwo, prawo, zło, życie

Jednym ze zjawisk, jakie bardzo potępiam, jest tzw. plagiat, czyli przywłaszczanie sobie cudzych prac, zasług, osiągnięć, dzieł itp. Jednym słowem kradzież dorobku innych. Czasem perfidnie ktoś podpisuje się pod czymś stworzonym przez inną osobę, czasem tylko sugeruje, że dana rzecz jest jego własnością. Gdzieś na myśl przychodzą słowa starej piosenki Czerwonych Gitar: "Kto Tuwima wiersze pisał, jako własne tobie wysłał?". No właśnie, tym dokładnie jest plagiat.

Sam dla zabezpieczenia swoich interesów staram się przeciwdziałać temu zjawisku i jeśli tylko ktoś działa na moją niekorzyść, to podejmuję działania. Tak było kilka tygodni temu, gdy moja praca stała stała się dokumentacją pewnej pracy dyplomowej. Jak wykazały dalsze badania - znalazły się tam kopie nie tylko moich tekstów, ale i innych osób. Perfidnie żywcem - jak to mówią w szkole - zerżnięte teksty. Oczywiście zero jakichkolwiek informacji o autorze czy źródle - wszystko podpisane jednym nazwiskiem osoby, która się dopuściła tego wykorzystania. Kontaktowałem się wówczas z innymi pokrzywdzonymi, lecz najczęściej dostawałem odpowiedź "a po co coś robić, to nic nie da". Czyli panuje ogólne przyzwolenie na takie działania? Ja jednak postawiłem na nogi szkołę, w której ta praca była składana, a także osobę, która nad nią sprawowała pieczę. Rezultaty były szybkie i celne. Owy tekst zniknął z publicznie dostępnych miejsc, wszyscy się bardzo przerazili i mam nadzieję, że osoba która niesłusznie podpisywała się pod skradzionymi tekstami, dostała nauczkę.

Jednak bywają i takie plagiaty, nad którymi rzeczywiście nie ma już żadnej kontroli. Jednym z przykładów jest pewna moja myśl, która obiegła tak szeroko Internet, że można znaleźć ją na setkach stron. "Bo najpiękniejszą rzeczą, jaką można komuś ofiarować, to pomyśleć o nim. Bo wystarczy myśl, by być gwiazdką na niebie, by być blisko nawet wtedy, gdy tak wiele dzieli.". Ta sentencja stała się pewnym prologiem do wiersza Ciepła myśl, a wcześniej pojawiła się w radiu RMF FM jako odpowiedź na jedną z akcji przez nich organizowaną. Oczywiście osobiście przeze mnie wysłana. Dziś wpisując tą frazę w wyszukiwarkę otrzymać można setki miejsc, gdzie ten cytat się pojawia. Choć trudno mówić o cytacie, skoro brak jest autora czy źródła. W zastraszającym tempie liczba stron przyrasta i ta plaga jest już nie do opanowania. Trochę przykre. A szczególnie, jeśli ktoś perfidnie przypisuje sobie autorstwo tej myśli. Kto wie, może kiedyś znajdzie się w książkach z fałszywym podpisem lub co najwyżej z dopiskiem "(nieznany)".

Wszyscy kopiują jak popadnie, nie zwracając uwagi na dobro autora. Takie właśnie podejście jest społeczeństwa. Lecz w zasadzie to nie o plagiatach chciałem pisać. A że przydługi wstęp wyszedł, to postaram się już bardziej treściwie. A mianowicie owo kopiowanie. Nie tylko przytoczony cytat, podobnie jak tysiące innych, są bez zahamowań powielane. Tak samo dzieje się z programami komputerowymi, z filmami czy płytami audio. A jednak w tym całym karygodnym procederze można znaleźć coś optymistycznego...

Czytając jedno z kobiecych pism natrafiłem wywiad, jakich sporo w tego typu magazynach, z Krzysztofem Krawczykiem. Powiedział on ciekawą rzecz, że jest zdziwiony, iż jeżdżąc na koncerty tak wiele młodych ludzi przychodzi i śpiewa razem z nim nawet bardzo stare piosenki. Dodał, że to pewnie babcie i mamy tych młodych ludzi "katują" ich starymi nagraniami. Jednocześnie, że ta cała sytuacja bardzo go cieszy i wzrusza. Czyli w efekcie pan Krzysztof jest przeszczęśliwy, że młode pokolenia lubią i znają jego piosenki także te sprzed dziesięcioleci. Ciekawe, czy jest świadomy, że to nie stare nagrania, lecz sieci P2P z nagraniami w formacie mp3 i nielegalne kopie płyt sprawiają, że tak wiele osób zna jego wykonania? Lecz gdyby właśnie nie ten proceder, to czy mógłby się pan Krzysztof wciąż wzruszać jeżdżąc na koncerty i słuchając własnych tekstów w wykonaniu młodej publiczności? Więc zasadniczo nie ma do końca tego złego, co by na dobre nie wyszło. Tylko mnie szkoda, że w przeciwieństwie do piosenek Krawczyka, mój cytat pozna tak wiele osób, a nikt nie będzie znał jego autora. :(

Informacje o wpisie
Wpis czytano:71 razy
0,01/dzień
Ocena wpisu:
brak
(Kliknij właściwą gwiazdkę, by oddać głos)

Wróć

Komentarze (0)


Ładowanie komentarzy... Trwa ładowanie komentarzy...

Zobacz inne wpisy

ZobaczOstatnio dodanePodobne

Strona istnieje od 25.01.2001
Ta strona używa plików Cookie.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych a zakresie podanym w Polityce Prywatności.
 
archive To tylko kopia strony wykonana przez robota internetowego! Aby wyświetlić aktualną zawartość przejdź do strony.

Optymalizowane dla przeglądarki Firefox
© Copyright 2001-2024 Dawid Najgiebauer. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ostatnia aktualizacja podstrony: 17.07.2023 19:35
Wszystkie czasy dla strefy czasowej: Europe/Warsaw