BLOG

Subskrybuj kanał blogu

KatalogiWpisAchronologicznyTematycznyPoczytnościPopularnościOcen

Samo... zagłada?

piątek, 5 sierpnia 2011
Tematyka: nienawiść, polityka, psychologia, społeczeństwo, śmierć, tragedia, życie

Nie lubię polityki. Ale jednak gdzieś ta ciągle przemyka się przez życie, najczęściej w serwisach informacyjnych. I takie obserwacje z doskoku wprawiają w osłupienie i niedowierzanie w to, co niektórzy z polityków robią i jak wielkie znajdują w tym uznanie innych. Tylko... Z jakiego powodu?

Dziś kraj obiegła informacja o śmierci jednego z najtwardszych, wielkiego populisty, prowodyra zamieszek i do łamania prawa: Andrzej Lepper nie żyje. Co takiego się wydarzyło, że - prawdopodobnie - popełnił samobójstwo? Czy bycie politykiem jest aż tak niebezpieczne dla własnego zdrowia i życia?

Tych, którzy otwarcie i jawnie próbują wzbudzić kontrowersje dość łatwo zauważamy. I nigdy nie zdobywają oni zbyt wielu zwolenników. Ale są i inni, którzy pod płaszczykiem powagi i przerzedzonych siwych włosów skrywają równie niebezpieczną mentalność i skłonności do siania anarchii. Obarczają wszystkich innych za wszelakie niepomyślne wydarzenia. A to drogi nie zbudowali, a to podatek podnieśli... Tak, łatwo krytykować innych. Ale czy samemu zrobiło się coś więcej? Czy pewne działania dziś nie są skutkiem działań wcześniejszych, prowadzonych przez tych, którzy obecnie krytykują?

Mało tego. Skrajnie absurdalne oskarżenia mówią już o tym, że to obecny premier zabił prezydenta Kaczyńskiego. Zapewne ten nikczemny Tusk przygotował cały misterny plan, który uwzględnił mgłę, dorodną brzozę oraz starannie wybrał pilotów i zadbał o synchronizację wszystkiego w czasie. Pewnie nawet własnymi rękoma wepchnął konkretnych ludzi (także dla niepoznaki kilku jemu przychylnych) na pokład samolotu.

Tragedia widać zrobiła swoje. Ciągłe ataki i wielkie zadowolenie, kiedy zwolennicy buczą na cmentarzu na widok przedstawicieli rządu. Cmentarzu, na którym spoczywają ci, którzy być może przyczynili się do istnienia w takim kształcie także i opozycyjnej dziś partii. Cmentarzu - miejscu kultu, ciszy, zadumy i szacunku dla zmarłych. Nie ważne, czy byli dobrzy, czy może komuś zaleźli za skórę, czy katolicy, prawosławni, czy buddyści. Po prostu ludzie, którzy żyli i których można by uszanować przynajmniej po śmierci. Ale gdzie tam - zwolennicy Kaczyńskiego nauczyli się, że nie ma szacunku ani dla innych, ani dla miejsc, ani dla symboli! A gdzie się tego nauczyli? Chyba nie trzeba mówić... Owszem, ktoś z rządu powiedział coś za dużo. Ale czy to powód, aby zaraz oskarżać cały rząd i to w sposób tak haniebny, niegodny i ignorancki dla wszystkiego wokół?

A to sprawia, że szuka się tych, którzy potrafią rozsądnie argumentować, nie atakując. Potrafią nie wdawać się w zaczepki i przedstawiają swoje pomysły. Nie wszczynają burd i nie dają się w nie wciągać. Tylko dlaczego tak mało ludzi popiera jeszcze tych nielicznych? Cóż, sprawdza się zasada znana głównie w marketingu i PR: Nieważne co i jak mówią, byleby mówili.

PS. Za niedługo się dowiemy, że ostatnie rozbłyski na Słońcu to także wina Tuska. Bo przecież za rządów PiSu Słońce było mniej aktywne! :)

Informacje o wpisie
Wpis czytano:62 razy
0,01/dzień
Ocena wpisu:
brak
(Kliknij właściwą gwiazdkę, by oddać głos)

Wróć

Komentarze (0)


Ładowanie komentarzy... Trwa ładowanie komentarzy...

Zobacz inne wpisy

ZobaczOstatnio dodanePodobne

Strona istnieje od 25.01.2001
Ta strona używa plików Cookie.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych a zakresie podanym w Polityce Prywatności.
 
archive To tylko kopia strony wykonana przez robota internetowego! Aby wyświetlić aktualną zawartość przejdź do strony.

Optymalizowane dla przeglądarki Firefox
© Copyright 2001-2024 Dawid Najgiebauer. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ostatnia aktualizacja podstrony: 17.07.2023 19:35
Wszystkie czasy dla strefy czasowej: Europe/Warsaw